19 lipca 2020

DWIE MASECZKI - CIEN

Tym razem dwie maseczki Cien: maseczka peel-off detoksykująca z aktywnym węglem oraz maseczka nawilżająca z witaminami E, C i F. Czy dobrze zadziałały, jak się sprawdziły, o tym poniżej. Zapraszam Was do mojej recenzji.

 Próbowałam już różnych maseczek z Cien kupionych w Lidlu, ale te mam pierwszy raz. Najpierw detoks z węglem - odświeżenie, matowanie, redukcja porów. Potem nawilżenie -  pielęgnacja, nawilżenie, regeneracja.
Detoks z aktywnym węglem ma pojemność 8 ml, natomiast maseczka regeneracyjna ma pojemność 10 ml. Każda z nich kosztuje około złotówki. Dostępne są oczywiście w sieci Lidl. 
Ładne opakowanie, w kolorach, które zawsze mi się podobały. Wygląda bardzo dobrze. Ciekawa szata graficzna. 
Maseczka peel-off z aktywnym węglem jest bezzapachowa. Jest koloru czarnego, ma konsystencję podobną do smoły, ciągnie się mocno. Trzeba szybko ją nakładać, bowiem jeszcze szybciej zastyga po opuszczeniu opakowania. 
Ucieszyłam się, że to jest maseczka typu peell-off. Nakładałam ją palcem i potem nie mogłam go domyć. Nie wyobrażałam sobie jej zmywać z twarzy. Pomyślałam wtedy: ciekawe bardzo, jak będzie przy ściąganiu. Już się bałam.
Maseczka szybko schnie i nie spina skóry. Delikatnie wiadomo, ale nie ma efektu mocnego i uporczywego spinania. Nie ma nieprzyjemności podczas jej aplikacji. Po nałożeniu grubszej warstwy czekałam dłużej. Czekanie było dość przyjemne, nawet komfortowe powiedziałabym. Skóra nie szczypała mnie. 
Łatwo się maseczka zdejmowała - o dziwo okazało się, że to bardzo proste. Czekałam jednak dłużej, niż producent nam sugeruje. Około 40 minut miałam ją na twarzy. Wtedy dopiero zastygła, zaschła na tyle, by ją zdjąć bez problemu. 
Nie było to kłopotliwe. Uzyskałam oczyszczoną skórę, bez zaczerwienień, podrażnień, odświeżoną i gładką, a pory zostały oczyszczone. 
Spełniła moje oczekiwania.
Maseczka nawilżająca ma podobną szatę graficzną do tej wyżej. Ładne, może nawet ładniejsze ma opakowanie. 
Konsystencja koloru lekko żółtego. Przypomina mi budyń. Aloesu nie wyczułam. Bardziej wygląda i pachnie jak budyń waniliowy, może troszkę bledszy, ale zapach bardzo przyjemny. Ogólnie nakładanie tej maseczki to sama przyjemność. Jest jej sporo i wystarczy spokojnie na skórę twarzy i szyi. Kojące uczucie. Bardzo dobrze, że nie trzeba jej zmywać, a resztę wklepać - takie maseczki najbardziej lubię. 
Okazało się, że po aplikacji skóra była miękka, zadbana i mocno odżywiona. Regeneracja bardzo duża.  
Miałam maseczkę dłużej jak powyższą na twarzy. Wchłaniała się dość długo. W przypadku maski powolne wchłanianie mi nie przeszkadza. Ostatecznie efekt mnie zadowolił. Nie było lepiącej się skóry, a jedynie zregenerowana i porządnie nawilżona. Super! 
Ogólnie obie maseczki bardzo mnie zachwyciły. Są wygodne w użyciu, bardzo dobrze się sprawdziły. To co oferuje nam producent jest pewne - chodzi mi o efekty, bo jak wspominałam wyżej, maski trzymałam dłużej niż było sugerowane. Jednak nie było to kłopotliwe, jakoś niekomfortowe. Małe, przyjemne i domowe spa dla skóry. Opłacało się. Polecam Wam bardzo.
Chyba, że już je znacie. Jeśli tak, piszcie, jakie macie zdanie na ich temat.    

16 komentarzy

  1. Nie znam i z przyjemnością przeczytałam Twoją recenzję. Zachęciłaś mnie do kupna tych maseczek i zastosowania.
    Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam niedawno tą detoksykujacą maseczkę ale jeszcze jej nie używałam, bo czeka na swoją kolej. Fajnie, że się sprawdziła 😊 Bardzo lubię maseczki z tej marki więc może i tą drugą też sobie kupię 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie je wypróbuję , szczególnie że cena jest korzystna ☺
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Może tę nawilżającą bym sobie sprawiła, choć ta pierwsza też kusi, zwłaszcza że obie tanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie kosmetyki z Lidla bardzo rzadko goszczą, nie mam ich sklepu blisko i bywam okazyjnie, gdzieś przejazdem przy okazji :). Detoksykująca bardziej mi się podobała, w działaniu fajna, tylko gdzie tam węgiel aktywny w składzie jest tak się zastanawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zauważyłam, że maski typu peel-off raczej się u mnie nie sprawdzają :P Choć wciąż mam nadzieję, że to się zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro polecasz to muszę wypróbować :) tym bardziej ze ostatnio często bywam w lidlu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Obie ciekawe, muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja z Lidla lubie te maseczki Food For Skin :)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo nie miałam ich, ale chętnie bym skorzystała, skoro jesteś z nich zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja :) kuszące maseczki

    OdpowiedzUsuń
  12. O proszę. Mam umiarkowany stosunek do tej marki, a tu takie perełki

    OdpowiedzUsuń