13 kwietnia 2019

Selfie - maseczka peel off

Maseczki są tak różnorodne, że naprawdę jest w czym wybierać. Nawilżające szczególnie zachęcają mnie do wypróbowania. Im ciekawsze, tym bardziej się nimi interesuję. Oczywiście wszystko też zależy od mojego nastroju. Dużo też wiem z opinii innych; recenzje są dla mnie ważnym źródłem informacji. Tym razem padło na przetestowanie Selfie Project. Poznajcie moje zdanie na ten temat. 
Maseczka Selfie Project ma za zadanie nawilżyć i wygładzić skórę. Jest typu "peel-off", co osobiście nieszczególnie lubię. Jednak nigdy nie skreślam, bo warto spróbować. Działania zawsze jestem ciekawa mimo wszystko. Dużo osób oszalało na punkcie tych maseczek. Są złoto - srebrne drobinki, które sprawiają, że jest to coś innego. I właśnie dlatego warto samej sprawdzić. 
12 ml zawarte w saszetce, cena około 5 złotych. Pochodzi z linii olśniewających maseczek. Efektywny blask w połączeniu z efektywnym działaniem. Opakowanie przyciąga wzrok, ze względu na zawarte błyskotki. 
Nakładanie maseczki było sporym wyzwaniem. Choć opakowanie samo się łatwo rozerwało, to potem ciężko się ją aplikowało. Konsystencja kisielu. No, ale dałam radę. Przyznać trzeba, że wyglądała ciekawie. Jeśli chodzi o zapach, to nie jak dla mnie bez zapachowa. Oczekiwałam efektów, które w skrócie można określić: "wyjątkowy wygląd" oraz "skuteczna pielęgnacja". Jednak rozczarowałam się. 
Maseczka szybo zastygała i ściągała skórę. Czułam się bardzo niekomfortowo. Przeczekałam ten niefajny moment. I nie była to ulga dla skóry, uwierzcie mi! Gdy już czułam, że mogę ją w całości zdjąć to udało się. Gdzie nie gdzie jeszcze mocno się trzymała. Resztki pozostałości zmyłam wodą i żelem. Nie  mogłam jej dłużej znieść na skórze. Bardzo mi przeszkadzała. Pozostały te drobinki i ciężko się ich pozbyć.  
Nie zgodzę się z zapewnieniem producenta. Maseczka nie zapewnia skutecznej pielęgnacji. Nie poprawia wyglądu cery. W żadnej kwestii nie jest dobra. Bardzo byłam zawiedziona. Po użyciu musiałam mocno regenerować skórę, aby zapewnić jej nawilżenie i odzyskać witalność. Ratując się po prostu innymi maseczkami. Dla mnie to zwykły bubel kosmetyczny. 

17 komentarzy

  1. Lubie maseczki. Szkoda że ta okazała się bublem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja maseczki uwielbiam, no szkoda, że się zawiodłam...

      Usuń
  2. Szkoda, że kiepska, wygląda interesująco :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam tą różową wersję i mam to samo zdanie co ty :) Nie sprawdziła mi się - to bardziej gadżet niż jakaś fajna pielęgnacja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupiłam pozostałych z serii i całe szczęście:):):)

      Usuń
  4. To ja pozostanę przy swoich ulubionych glinkach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że maseczka nie spełniła Twoich oczekiwań.
    Ja osobiście jestem wielką miłośniczką produktów zaprezentowanej marki.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się rozczarowałam. Nie spróbuję innych z tej serii... Pozdrawiam także serdecznie:)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ja nie polecam, ale zrobisz oczywiście jak zechcesz:)

      Usuń
  7. Szkoda że maseczka okazała się kiepska :/ wygląda ciekawie i w sklepie pewnie bym ją zakupiła. Kocham maseczki i staram się je robić przynajmniej raz w tygodniu :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam maseczki, ale z tej serii już żadnej nie wypróbuję;)

      Usuń
  8. Dostałam kiedyś od mojej siostry całą serię tych maseczek żeby sobie wypróbować. I z przykrością stwierdzam, że w zasadzie po ich użyciu nie widziałam na skórze żadnej większej zmiany.. nawet myślałam, że być może zrobiłam coś nie tak ale skoro takie opinie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo interesująca opinia. Ja po jednej nie mam ochoty wypróbować kolejnej...

      Usuń
  9. Thanks designed for sharing such a good thought, piece of writing is good, thats why i have read it entirely

    OdpowiedzUsuń