5 października 2012

Mango&Maracuja - salt peeling - Stara Mydlarnia



Moje rozczarowanie.... jeśli chodzi o zapach...
Kupiłam w obniżonej cenie, bo 16,49 przecenione z 21,99.
/wszystkie inne peelingi także były w obniżonej cenie/
Pojemność 250ml
Nawet sprawdzałam datę ważności, ale wszystko w porządku.
I to ma być aromatherapy? Nie sądzę :p


Co to ma być? 
Zapach okropny! Z pewnością nie mango, ani też nie marakuja. Aromaterapeutyczne? W żadnym wypadku.
Najchętniej stosowałam podczas przeziębienia, kataru, bo wtedy nie czułam tak tego "aromatu".
Mogłam wtedy sprawdzić, jakie ma działanie na skórę. 
Moje spostrzeżenia na ten temat; dosyć dobrze w sumie wygładza, nie spodziewałam się tego. Radzi sobie z tym, skóra wygląda na jaśniejszą i świetnie się balsamy wchłaniają po kąpieli. Wystarczy odrobinka, nieźle się rozprowadza. Skóra ma potem warstwę taką śliską, mocno tłustą. Nawilża, owszem. 



Przyznam, że ręce muszę czymś umyć po zabiegu, bo na dłoniach bardzo mi to przeszkadza. Jednak tego zapachu nie mogę wybaczyć. Z tego względu nie odpręża, nie relaksuje. Zużyję, owszem, ale nie polecam. 
Mój mąż, gdy to powąchał powiedział: że śmierdzi chemią, nazwał to solą opadową, drogową, zaproponował zostawić na zimę, jak będzie ślisko to sobie podsypiemy :P
Pozdrawiam:-)

33 komentarzy

  1. dobrze wiedzieć, żeby tą paskudę omijać dużym łukiem, zapach przecież jest ważny przy tego typu kosmetykach :)
    całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, zapach jest ważny, bo pielęgnacja to przyjemność.
      Buziaki:)

      Usuń
  2. hahaha, sól drogowa :D dobre :D szkoda, że zapach Cię rozczarował, zawsze myślałam, że kosmetyki ze Starej Mydlarni to perełki wśród zapachów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja też. Miałam inne specyfiki i byłam zadowolona. No cóż... wszędzie znajdzie się jakiś bubel:)

      Usuń
  3. Tego typu kremy są dobre, ale jesli , ze pachnę . Fuu!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha. "mężu" ma super pomysły!:D

    Ja peeling robię sama !: D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak mężczyźni są bardzo pomysłowi, hi hi hi.
    A szkoda, wygląda ten peeling zachęcająco. Tylko te zapachy, nie wiem dlaczego muszą tak często dużo psuć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wzajemnie, miłego wieczoru :)

      Usuń
    2. Dzięki także:)
      Wygląda dobrze, natłuszcza, ale wiadomo.... Lepiej znaleźć coś co będzie działało dobrze i pięknie pachniało. Jak wyżej pisałam pielęgnacja to przyjemność.

      Usuń
    3. A pewnie, a ja już zwłaszcza uwielbiam wszystko wąchać :)

      Usuń
  6. będąc we Wrocławiu bardzo chciałam iść do starej mydlarni lecz niestety brakło mi czasu. może by polepszyć zapach dodaj swój ulubiony zapach olejku eterycznego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OoO widzisz, nie wpadłam na to. Pokombinuję:) Dzięki!!!!

      Usuń
  7. buu. szkoda, ze trafilas na takiego bubla :(

    OdpowiedzUsuń
  8. pewnie próbowali 'stworzyć' zapach owoców i im nie wyszło :/

    OdpowiedzUsuń
  9. lata po mieszkaniu i śpiewa. kompletnie nie daje mi poleżeć. czyli jednak nie wspiera... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to śpiewa? Lata? Może w ten sposób właśnie wspiera :p

      Usuń
    2. śpiewa tzn. mruczy + miauczy + wydaje 289374297 innych dźwięków jednocześnie. a teraz wskoczyła na kolana i śpi. a razem z nią mruczando :)

      Usuń
  10. Tak jest ! :D
    Dziś pierwsza maseczka ! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że się nie sprawdził. Mam taki peeling ze Starej Mydlarni z bergamotką i całkiem go lubię.

    OdpowiedzUsuń
  12. No to producent chyba tak z czapy to mango i marakuję sobie wymyślił :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha , nawet wygląda jak sól do sypania drogi , to nie dobrze że się nie sprawdziło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapach powinien zniewalać a nie odstraszać ;(

    OdpowiedzUsuń
  15. dobrze wiedzieć czego mam nie kupować:DDD

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny blog!:)

    Zapraszam do obserwowania http://free-to-be-myself-forever.blogspot.com/
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ostatnio kupiłam pilling z Garniera, i jest naprawdę świetny! :)
    Zapraszam, obserwujemy?
    http://nbyen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. uff, ulżyło mi, że mnie popierasz w tej kwestii. zależało mi na Twoim zdaniu. imprezy zawsze mnie męczyły, a to, że studniówka jest raz w życiu w ogóle mnie nie rusza. każdy dzień, każda data zdarza się tylko raz w życiu, a ja mam sie przejmować jakimś balem gdzie na pewno siedziałabym jak kołek, bo ni tańczyć ni bawić się nie umiem, a przede wszystkim - nie lubię. :)
    dzisiaj w ogóle coś jej odbiło, ciągle by się tylko tuliła! kochany kotek <3
    przesyła uściski!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach, Ci mężczyźni :) Są tacy praktyczni, zostaw na zimę heheh :P

    OdpowiedzUsuń