18 września 2012

Mosbito - plastry odstraszające komary


Dzisiaj z innej beczki.... . O czymś co bardzo się przydaje, warto mieć pod ręką w letnie wieczory....
 100% naturalnych składników, na odzież, meble, wózek, namiot; innowacyjna forma, praktyczne dla dzieci.
Produkt przeznaczony do odstraszania komarów, do stosowania w pomieszczeniach zamkniętych. Plaster skutecznie odstrasza komary w promieniu do 0,7m od miejsca, przy którym został umieszczony..
Substancje czynne: Lawenda, Lavandula hybrida, olejek lawendowy - 3,5g/kg.
Sposób użycia: Zdjąć warstwę ochronną plastra a następnie przykleić na odzież w pobliżu odsłoniętych części ciała (np. ręce, nogi, szyja), lub na przedmioty w bliskim otoczeniu (np. stół, krzesło, wózek, namiot). Skuteczność potwierdzona przez 4 godziny od przyklejenia plastra. 
12 plastrów w opakowaniu, przepraszam, ale dokładnej ceny nie pamiętam, do 20zł nie więcej.

Jak widać plasterki pakowane po 2. 
Na zakup namówiła mnie przyjaciółka. Uznałam, że to świetny pomysł, bo nie lubię tego typu produktów w kremie, spray'u itd. Najbardziej zależy mi, aby dzieci były bezpieczne i nie miały śladów po ukąszeniach, zaczerwienień, swędzenia. Teraz takie niby małe COŚ, a gryzie jak nie wiem! Plastry zabraliśmy nad morze, ale wiele razy stosowaliśmy podczas wypadów na ryby. Sprawdziły się naprawdę w 100%! Choć na opakowaniu jest informacja, aby używać w pomieszczeniach zamkniętych ja nie końca przestrzegałam tego :p . Bowiem będąc na zewnątrz także je obok siebie naklejałam i nic a nic nie gryzło. Na przykład wieczorem, gdy komary bardzo atakowały, a siedzieliśmy przed przyczepą kempingową - działały, a ja nie musiałam odganiać się i machać rękami;). Z kolei zapach... no cóż, aczkolwiek lawenda jest przeze mnie lubiana to ten nie do końca mi przypasował. Z ręką na sercu mówię, że przynajmniej NIE śmierdział. Do wytrzymania na serio. Wolałam czuć te plasterki, aniżeli smarować się czymś, zostać pogryziona przez paskudy. A Wy jaką latem obronę przed paskudami mieliście?:)

45 komentarzy

  1. Ja stosuje żel odstraszający na komary.
    Ciekawe te plasterki. Nigdy nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam kontaktowego odstraszacza, dla mnie rewelka i oczywiście moskitiery w oknach. A teraz jest już tak zimno, że paskudy poszły sobie...
    A jest tam informacja o szkodliwości dla innych zwierząt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki poczytam, bo sąsiadka w taki sposób uśmierciła kanarka...

      Usuń
    2. A co Ty trzymałabyś w dzbanku?

      Usuń
  3. ja mam odstraszacza podłączanego do kontaktu, ale na wypady w plener na pewno takie plasterki by się dobrze sprawdziły ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Robactwo potrafi zepsuć nawet najfajniejszy wypad za miasto, dobrze wiec, że są takie środki. Już to, ze niezbyt pachnie można przeboleć, byle był skuteczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że rok, dwa lata temu ich nie miałam. Gdy dzieci mniejsze bałam się smarować czymś, bo to mała weźmie paluszkiem dotknie i potem do buziaka... ech. Teraz będziemy je mieli zawsze w przyczepie i pod ręką.

      Usuń
  5. dobrze wiedzieć, że coś takiego jest, dla mnie zapach w tym wypadku to sprawa drugorzędna, byle by odstraszał te wszystkie latające paskudztwa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana informuję, że Twój blog otrzymał ode mnie odznaczenie So Sweet Blog Award:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie stosuję niczego, mam to szczęście, że komary mnie nie gryzą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja mam w sypialni lavende w doniczce - pieknie pachnie i ladnie wyglada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, kojarzę... ale taka lawenda to jest LAWENDA:)))

      Usuń
  9. Nie słyszałam nigdy o tych plastrach :)
    Ciekawe rozwiązanie .

    OdpowiedzUsuń
  10. nigdy o nich nie slyszalam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. W tym roku moją okolicę komary sobie odpuściły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pewnie, wszystkie przyleciały do mnie...

      Usuń
    2. U nas nie, ale było zdecydowanie mniej jak w zeszłych latach:)

      Usuń
  12. W tym sezonie komary pogryzły mnie raz ale porządnie, na szczęście mieszkam w mieście i rzadko je widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często wyjeżdżam na rybki, na nocki tam zostajemy. A sama mieszkam na obrzeżach miasta, nad rzeką. I często niepokoją nas paskudy.

      Usuń
  13. Polecam, polecam, jestem zachwycona i pachnąca. A nie doczytałam uwag, ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak byłam mała to ciocia do mnie tak mówiła :D
    Kazik , Kasiek itd. :) Do tej pory to przetrwało :)

    OdpowiedzUsuń
  15. bo to nie jest komercyjny zespół, nie słychać go w radiu (przynajmniej nie w RMF), w tv też rzadko go puszczają... może dlatego :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja w tym roku kupiłam sobie bransoletki antykomarowe, które nasączone były olejkami eterycznymi. Trochę pomogły, ale pogryziona i tak byłam ;( na szczęście zimą komarów nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam takie bransoletki, dla dzieci jednak niepraktyczne, bo pościągają, zgubią, a ja patrzyłam głównie ze względu na dzieci:)

      Usuń
  17. ja się nie broniłam jakoś specjalnie i niestety trochę byłam pogryziona ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. przez całe wakacje myślałam o kupieniu takich plastrów i jakoś nigdy tego nie zrobiłam, więc gryzły mnie komary co chwile:p
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no szkoda, ja teraz będę mieć je zawsze pod ręką.

      Usuń
  19. gdzie je kupiłaś? Szukałam i nie widziałam nigdzie.

    OdpowiedzUsuń
  20. popatrz jaką Ci krzywdę na blogu wyrządziłam :D http://kopnij-to.blogspot.com/2012/09/so-sweet-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy ich nie używałam ale być może kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie używałam, ale może wreszcie trzeba zacząć, bo komary żyć nie dają ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. ja nie jestem ciekawa, ona jest nawiedzona, pewnie każe mi czytać po raz kolejny Potop ♥

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie wiedziałam nawet, że są takie plasterki.

    OdpowiedzUsuń